sobota, 13 lutego 2016

Medytacja Tęczowa - brama 6 - niebieski

Medytacja Tęczowa - brama 6 - niebieski





Ostatnia brama zielonego serca. Niebieski to spokój. Kiedy przepracuje się i uwolni od wszystkich zależności, wpływów, pragnień i zakłóceń. Kiedy potrafi się na wszystko patrzeć jednakowo bez emocjonalnej czy afektywnej postawy, lecz zarazem jednakowo pozytywnie i życzliwie, wtedy pojawia się spokój. Spokój który nie tylko jest chwilowym brakiem gonitwy myśli i emocjonalnych szarpań bowiem to zostało przepracowane na niższych etapach. To spokój, który jest nie do zburzenia. Spokój, który staje się nową percepcją świata, owym wymiarem istnienia, który będzie przynosił ukojenie wszystkim zabieganym. To efekt wieloletniej pracy wszystkich niższych stopni Medytacji Tęczowej.

Czyste niebo jest jest zawsze takie samo. Czy przesłaniają je chmury, czy liście drzewa, albo budynki, to pomiędzy jest ten sam błękit. Tak postrzegaj wszystko. Spokój postrzegaj wszędzie, a znajdziesz go na drodze jednakowego-postrzegania. Wszędzie się wyłania kiedy medytujesz, ale nie tylko, jest też pomiędzy myślami, w przerwie słów, w czynnościach stanowiąc tło dla każdego gestu, kroku a nawet oddechu.

Trzeba tylko przenieść uwagę na te chwile ciszy, które są pomiędzy. Ale spokój jest nie tylko w ciszy, spokój to coś więcej. Spokój może chodzić, mówić, kochać, wspierać... tylko trzeba się tego nauczyć. Cisza to sprawa umysłu i pochodzi z umysłu. Spokój to natura duszy i zawiera w sobie ciszę i jest też poza nią.

Kiedy rozumiesz spokój i jakie procesy doń prowadzą to pomyśl sobie teraz że jest on wszędzie. Aby coś uspokoić wyobraź sobie niebieski kolor w tym subtelnie zawarty i to otaczający. Często patrz w niebo i przenoś to wrażenie niezróżnicowanej czystości w siebie. Ja sam kiedy chodzę po mieście, lub parku moją ulubioną rzeczą, którą obserwuję to niebo. Jest takie samo wszędzie. Pokochaj spokój nieba, zapraszaj go do siebie, do swego wnętrza, oddychaj nim. Kiedy coś kochasz o tym nieustannie myślisz. Kochaj spokój i kochaj błękit nieba, chciej wszystko czynić spokojem, jako nowym narzędziem a wszystko stanie się niebiańskie. Życie nie ucieknie, nie zawali się, raczej zawala się od nadkontroli. Życie przemieni się i uzdrowi. Uzdrowią się relacje, oczyszczą się twoje życiowe cele. W życiu pojawi się wiele przestrzeni, której poprzednio nie było widać. Poszerzy się widzenie.

Niebo jest ponad naturą, ponad roślinami, zwierzętami, ludźmi i ich zabieganym życiem, ponad żądzą życia, czy lękami życia. Bądź TAM, najpierw TAM, w tym błękicie a dopiero potem działaj. Mieszkaj w Niebie, działaj na Ziemi. Działaj kiedy poczujesz że możesz zrobić to coś z radością. Dopiero wtedy to czyń. Nauczysz się kierować intuicją, nauczysz się wybierać właściwy moment na działanie i tempo. Nauczysz się kierującego uczucia intuicji, by być w zgodzie z sobą. To czyni spokój. To przynosi pokój na świecie. W takim spokoju emocje i myśli się uciszają same a wyższe uczucia rozkwitają czyniąc Niebo na Ziemi. Wyższe subtelniejsze uczucia mogą rozwijać się wyłącznie za wsparciem spokoju. Przykładem takich uczyć to uczucia piękna, majestatu, misterium, tajemnicy życia, mocy, skupienia, trwałościa, pewności, zadowolenia, itd. To bogactwo uczuć niedostępnych z poziomy lęku lub afektu. Te uczucia stanowią o zdrowiu psychicznym.

Spokój i wyższe uczucia
Błędem jest mówić, że w spokoju nie ma uczuć! Nie ma afektu i emocji, ale wyższe i duchowe uczucia dopiero objawiają się w pełni swego piękna kiedy jest spokój. To wyższe wyrażanie siebie. O braku uczuć mówią ci co ich nie poznali, którzy nie doznali duchowego wymiaru swego istnienia, którzy utknęli w swym rozwoju na intelekcie i stali się erudytami a nie mistykami . Prostym pytaniem można rozproszyć wątpliwości co do tego: „Bóg jest nawet ponad spokojem, czy On też nie ma uczuć?”. To co ma wygasnąć to emocje, lecz często w literaturze emocje są utożsamiane z uczuciami. Dlatego trzeba koniecznie stopniować uczucia aby uniknąć tego typu nieporozumień. Czyż najwyższym doznawanym uczuciem spokoju nie jest Ananda, czyli błogość doświadczania Boga? To też uczucie, ale jakże odmienne, podobnie z Premą, albo uczuciem Satji, Prawdy. Prawdzie też towarzyszy uczucie, tylko trzeba do tego dojrzeć. Nie raz spotkałem się z filozofami czy teologami. Mówią oni o konieczności braku uczuć by poznać Boga. Popełniają prosty błąd, bowiem chodzi o brak uczuć i emocji związanych ze światem, a nie z Bogiem. Lecz ci ludzie nie dojrzeli do boskich uczuć i tak samo nie poznali Boga. Bóg obdarza najcudowniejszymi uczuciami, ale wpierw trzeba się uwolnić od uczuć ciągnących umysł do świata. O to tu w tym chodzi.

Są też ludzie z przeciwnego bieguna. To ci, którzy wyłącznie wartościują doznawanie szczęścia, czy satysfakcji z życia, kiedy doznają silnych przeżyć i emocji. Ot taki afektywny charakter. Dla nich spełniony dzień to taki, który był pełen wrażeń i emocji. No właśnie, „dzień”, „chwila”, to u nich tego typu jednostki miary. Chwilowość i chwiejność przeplatana nudą. Emocje pozytywne, które w jednej chwili przemieniają się w przeciwieństwo. To hałaśliwi ludzie, którzy nienawidzą spokoju. Też i dla nich droga do duchowości jeszcze daleka. Spokój ma wielką moc i nie każdy może to wytrzymać.

Mów mniej, mów z miłością.
Sai Baba podaje trzy bramy mowy, które powinno przejść każde zdanie, które chcemy wypowiedzieć:
- pierwsza to brama umysłu, czy słowa są zgodne z prawdą,
- druga to serca, czy słowa nie krzywdzą,
- a trzecia to brama ust, czy warto je wypowiadać. Głupawki i głupie żarty już więcej nie powinny być sposobem na podtrzymanie konwersacji.

Podtrzymuj bycie i bądź tylko w takim towarzystwie. To praktyka spokoju w mowie, ale działanie i myślenie powinno się kierować podobnymi zasadami. Tak rozwija się inteligencja, tak tylko można odkrywać głębsze wartości życia. Tylko w spokoju jest głębszy kontakt z własnymi uczuciami.

W spokoju ładują się duchowe „baterie”. Daje to moc do działania. Aby działanie nie burzyło spokoju musi się ono zrodzić ze spokoju i być zgodne z wyższymi uczuciami. Przypominam, wyższe uczucia to te, które rodzą się ze spokoju i za bazę mają spokój. To najwyższy „użytkowy” charakter duchowości w życiu. Najwyższe ciało iluzoryczne (z pięciu iluzorycznych ciał) się budzi w spokoju i jest to ciało radości i piękna, anadamaja-kosza.

Medytacja spokoju.

W medytacji spokoju, kto żyje w spokoju też może nawet doznać spontanicznych duchowych wglądów. To jest wręcz naturalne, bowiem spokój prowadzi do mistyki. W końcu jesteśmy duchowymi istotami a nie cielesnymi. Te wglądy nie są jeszcze trwałym osiągnięciem, ale raczej zaproszeniem do wymiarów ducha. Wglądy te jednak oznaczają znaczny postęp na drodze oczyszczenia z chaosu myśli i emocji. Każda medytacja bazuje na spokoju i w istocie tu się zaczyna. Wszystkie poniższe stopnie medytacji to w istocie przygotowanie solidnego gruntu dla spokoju. Spokój musi być w ciele, energii, emocjach, myślach, relacjach, sytuacji...
„Wybierz sobie spokojne miejsce i ustronne...” - tak zaczyna się każda medytacja. „...i po prostu siedź bez działania i myśli ale w pełni świadomie...” - oto droga do bycia w pełni i rozpoznania tego.

Więc do dzieła:

Etap 1. Siedzenie.
Wybierz sobie spokojne miejsce i ustronne i po prostu siedź bez działania i myśli ale w pełni świadomie. Obserwuj oddech, ale nim nie manipuluj, obserwuj swoje istnienie w tym oddechu. Tempo oddechu odzwierciedla tempo pracy umysłu, więc pozwól oddechowi się uspokoić do rytmu naturalnego. Jeżeli będziesz oddech kontrolować mimo woli, znaczy masz tendencję do nadkontroli w życiu. Puść nadkontrol ćwicząc tylko obserwację oddechu. Kontrolowanie oddechu a obserwacja oddechu to dwie różne sprawy. Kiedy osiągniesz spokój poczujesz też ulgę i rozluźnienie w głowie. Gdy w głowie utrzymuje się napięcie skup umysł na pępku a znaczna część energii mentalnej spłynie z głowy do pępka (czakra Tan-Tien). Tam ją kontroluj poprzez samą obserwację i skupienie. To nadaktywność energii w głowie sprawia tyle problemu, pobudza umysł i czyni go niespokojnym. Systematycznie ćwicząc osiągniesz spokój oraz jasność i lekkość w głowie.

Etap 2. Czucie siebie.
Aby nauczyć się działać w spokoju trzeba wpierw nauczyć słuchać i patrzeć w spokoju. Ale jak patrzeć w spokoju, albo słuchać? Najpierw trzeba przejść etap nauki tego nowego „siebie”, to jest jasno postrzegać swój spokój a nawet cieszyć się nim. Cieszyć się lekkością w energii, jasnością w głowie, byciem ponad emocjami... itd. Nauczyć się widzieć te jakości w kontekście z tego zamieszania z którego się wyszło i do którego się powraca, kiedy medytacja się kończy. Jakie poruszenia się pojawiają? Obserwuj to. Kiedy kończy się lekkość? Zaobserwuj to. I tak ze wszystkimi jakościami. Najważniejsze to kiedy twój umysł traci przestrzenność i jasność a zaczyna się wciągać w nurt życia i znowu podróżuje od sprawy do sprawy bez wytchnienia. Te obserwacje to ważne rozpoznania, które pomogą pielęgnować spokój i nim żyć nawet w działaniu.

Etap 3. Słuchanie.
Kiedy owe rozpoznania staną się jasne i oczywiste, wtedy można przejść do słuchania dźwięków świata. Słuch zawiera dużo o świecie, ale nie aż tyle co wzrok. Dlatego łatwiej zacząć od słuchania naturalnych dźwięków. Słuchaj tak, aby nie tracić spokoju i nie dać się wciągnąć. Dokonane rozpoznania jakości spokoju będą teraz nowym zmysłem rozpoznawania co się z tobą dzieje i ew. co powoduje wytrącenie cię ze spokoju. Wtedy powracaj do siebie. Trudniej słuchać ludzkiej mowy, ale należy dojść do takiego stadium, jakby była to „mowa” ptaków, czyli choć zrozumiała to NIEZNACZĄCA. Oznacza to, że umysł nie podążył za mową, pozostał w spokoju. Siły akceptacji trzeba, aby tak praktykować pośród irytujących dźwięków. Irytujące dźwięki i tak nie powinny towarzyszyć nam w życiu, takie sprawy i tak w końcu trzeba wyprostować, ale poćwiczyć w nich też warto.

Etap 4. Patrzenie.
Podobnie jak ze słuchaniem, tylko tu jest dużo trudniej. Umysł zawsze był wciągany w to co obserwuje. Dlatego zawsze należy ćwiczyć od widoków natury, żywiołów, potem dopiero pośród ludzi i bliskich. Należy dojść do zupełnego nieoceniania zachowań dobrych ani złych, urody ani brzydoty a nawet atrakcyjności i płci. Oto siła stabilnego spokoju umysłu.

Etap 5. Działanie.
Nie oceniaj sytuacji utrzymując umysł i emocje w takim samym spokoju, wedle tych samych rozpoznań uczynionych w samym siedzeniu na etapie 2. Takie działanie, które jednakowo pogodnie patrzy na sytuacje pomyślne lub nie, na aprobatę lub krytykę, na stratę lub zysk. Kiedy mówi bez utraty jakości spokoju. Oto medytacja w działaniu, oto niedziałanie w działaniu (taoistyczna zasada Wu-Wei), bowiem ciało wykonuje czynności, kiedy za tym czasem umysł siedzi w chłodnym lesie. Ta praca to ważna praktyka i doskonalenie jej zajmuje w istocie całe życie.
Swami P. SaiSiwa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.